Jako Dawid Mitoraj, fotograf ślubny, byłem świadkiem setek “TAK”. Słyszałem te słowa szeptane ze wzruszenia, wypowiadane drżącym głosem ze stresu, a czasem wykrzyczane z radością. I choć dla mnie to chleb powszedni, doskonale wiem, że dla Was – stojących tam przy ołtarzu – to moment, w którym czas zwalnia, a w głowie często pojawia się pustka.
„Co ja mam teraz powiedzieć?”, „Czy muszę znać tekst na pamięć?”, „A co, jeśli się pomylę?”. Te pytania zadaje sobie niemal każda Para Młoda. Dlatego dziś biorę na warsztat liturgię sakramentu małżeństwa. Przejdziemy przez to krok po kroku – nie jak w podręczniku teologii, ale tak, żebyście wiedzieli, co Was czeka i jak to wygląda z perspektywy obiektywu.
Dlaczego warto wiedzieć, co powie ksiądz?
Możecie pomyśleć: „Przecież ksiądz wszystko nam podpowie”. I to prawda. Ale stres potrafi płatać figle. Wiedza o tym, co dokładnie wydarzy się za chwilę, daje Wam niesamowity komfort psychiczny. Zamiast skupiać się na nasłuchiwaniu komend, będziecie mogli skupić się na sobie, na swoich emocjach i na tym, co w tym dniu najważniejsze.
A z mojej perspektywy? Para, która wie, co się dzieje, jest spokojniejsza. Mniej patrzy na księdza z przerażeniem w oczach, a częściej na siebie z miłością. A to jest klucz do pięknych, naturalnych zdjęć.
Część 1: Dialog przed przysięgą – rozgrzewka
Zanim padną te najważniejsze słowa, ksiądz zada Wam trzy kluczowe pytania. To tak zwany dialog kanoniczny. To moment, w którym Kościół upewnia się, że stoicie tu dobrowolnie i wiecie, na co się piszecie.
Kapłan zwraca się do Was po imieniu i pyta:
- O dobrowolność:„Czy chcecie dobrowolnie i bez żadnego przymusu zawrzeć związek małżeński?”
- Wasza odpowiedź: „Chcemy”.
- O trwałość:„Czy chcecie wytrwać w tym związku w zdrowiu i w chorobie, w dobrej i w złej doli, aż do końca życia?”
- Wasza odpowiedź: „Chcemy”.
- O potomstwo (i wychowanie):„Czy chcecie z miłością przyjąć i po katolicku wychować potomstwo, którym was Bóg obdarzy?”
- Wasza odpowiedź: „Chcemy”.
Wskazówka fotografa: To jest ten moment, kiedy stres powoli opada. Stoicie zazwyczaj przodem do ołtarza. Nie bójcie się odpowiadać głośno i pewnie. To też dobry moment, by delikatnie chwycić się za ręce – na zdjęciach ten drobny gest bliskości wygląda fantastycznie i dodaje Wam otuchy.
Część 2: Przysięga Małżeńska – serce ceremonii
To jest ta chwila. Punkt kulminacyjny. Ksiądz poprosi Was o podanie sobie prawych dłoni. Stułą przewiązuje Wasze złączone ręce. To symbol nierozerwalności węzła, który właśnie wiążecie.
Zazwyczaj ksiądz mówi słowa przysięgi fragmentami, a Wy je powtarzacie. Najpierw Pan Młody, potem Panna Młoda.
Tekst przysięgi brzmi następująco:
„Ja, (Twoje imię), biorę Ciebie, (imię żony/męża), za żonę/męża i ślubuję Ci: miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że Cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący w Trójcy Jedyny i Wszyscy Święci.”
Brzmi prosto, prawda? Ale emocje robią swoje.
Złota zasada Dawida Mitoraja podczas przysięgi:
Błagam Was o jedno: Patrzcie na siebie! To najczęstszy błąd, jaki widzę. Para Młoda ze stresu patrzy na księdza, jakby to jemu ślubowała miłość, albo wpatruje się w podłogę czy mikrofon. Tymczasem te słowa kierujecie do siebie. Patrząc sobie w oczy, nie tylko opanujecie drżenie głosu, ale stworzycie moment absolutnie magiczny – dla Was i dla mojego aparatu. Zdjęcie, na którym widać łzy wzruszenia w Waszych oczach, jest warte więcej niż tysiąc idealnie ustawionych portretów.
Część 3: Wymiana obrączek – znak miłości
Po przysiędze ksiądz błogosławi obrączki (często kropi je wodą święconą) i mówi: „Niech Bóg błogosławi te obrączki, które macie sobie wzajemnie nałożyć jako znak miłości i wierności”.
Następnie Pan Młody bierze obrączkę żony i nakładając ją na jej serdeczny palec, mówi:
„(Imię żony), przyjmij tę obrączkę jako znak mojej miłości i wierności. W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego.”
Potem to samo robi Panna Młoda:
„(Imię męża), przyjmij tę obrączkę jako znak mojej miłości i wierności. W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego.”
Tip techniczny: Starajcie się nie zasłaniać dłonią samej obrączki. Chwyćcie ją dwoma palcami, delikatnie, aby fotograf (i goście) mogli zobaczyć ten moment. I – co ważne – nie spieszcie się! Jeśli obrączka stawia opór (co zdarza się często, gdy palce są opuchnięte ze stresu lub ciepła), nie siłujcie się. Uśmiechnijcie się, weźcie oddech i spróbujcie powoli. To naturalne momenty, które na zdjęciach wyglądają uroczo, pod warunkiem, że towarzyszy im uśmiech, a nie panika.
Co jeszcze mówi ksiądz? Formuła potwierdzenia
Gdy już macie obrączki na palcach, a dłonie są rozwiązane ze stuły, kapłan wypowiada formułę, która pieczętuje Wasz związek w świetle prawa kanonicznego:
„Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela. Małżeństwo przez was zawarte ja powagą Kościoła katolickiego potwierdzam i błogosławię w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego.”
To moment, kiedy oficjalnie jesteście już Mężem i Żoną! Często wtedy słychać w kościele pierwsze oklaski (choć zależy to od parafii) lub następuje moment na pocałunek (choć w polskiej tradycji kościelnej nie ma na to oficjalnego momentu w liturgii, księża coraz częściej sami zachęcają: „Możecie się pocałować”).
Błogosławieństwo na koniec
Pod koniec Mszy Świętej, tuż przed wyjściem, ksiądz udziela uroczystego błogosławieństwa. Często brzmi ono bardzo poetycko, życząc Wam, abyście byli świadkami miłości na świecie. Kończy się słowami: „Idźcie w pokoju Chrystusa”.
I wtedy zaczyna się nowa przygoda. Wychodzicie z kościoła przy dźwiękach marsza Mendelssohna, a ja biegnę tyłem przed Wami, żeby złapać ten pierwszy moment totalnej radości i ulgi na Waszych twarzach.
Nie dajcie się zwariować!
Pamiętajcie, że ksiądz na ślubie to nie egzaminator. On jest tam, żeby Wam pomóc i Was poprowadzić. Nawet jeśli pomylicie słowa, zatniecie się, albo wybuchniecie nerwowym śmiechem – to nic nie szkodzi. Wręcz przeciwnie! Po latach, oglądając zdjęcia i film, będziecie wspominać te “wpadki” z największym sentymentem.
Wesele to żywy organizm, pełen emocji. Jako fotograf, który widział już niejedno, mówię Wam: najważniejsze to być tam sercem i głową, a nie tylko ciałem. A jeśli szukacie kogoś, kto uwieczni te emocje, dyskretnie wychwyci Wasze spojrzenia podczas przysięgi i drżenie rąk przy zakładaniu obrączek – wiecie, gdzie mnie szukać.
Zajrzyjcie do mojego portfolio na dawidmitoraj.pl i zobaczcie, jak pięknie wyglądają pary, które zamiast stresować się tekstem, po prostu patrzą sobie w oczy.
Chcesz wiedzieć więcej o przygotowaniach? Przeczytaj mój poprzedni wpis o tym, ile realnie kosztuje wesele na 100 osób, żebyś miał komplet wiedzy przed startem!